Archiwum 29 czerwca 2005


cze 29 2005 koncert cz.1. welcome to paradise
Komentarze: 11

7.06.05. ta data przejdzie do historii

Dziękuję! było wspaniale..
Relację dzielę na 2 części: przed Green Day'em i wtrakcie:) ,niestety to już 3 tygodnie minęły,więc może się wydawac trochę 'sucha' relacja. Chociaż we mnie dalej wszystko kotłuje, i na samą myśl jak było cudownie-łezka kręci się w oku. Do tej pory trudno mi uwierzyć,że tam byłam..Wierzę jednak,że jeszcze będzie mi dane przeżyć jeszcze raz coś tak wspaniałego..;) a tymczasem-miłej lektury:*

cz.1
1. Droga
Więc po 15.00 władowałam się z tatą do samochodu i ruszyliśmy. Kierunek- Katowice. Po zatrzymaniu się jeszcze na stacji benzynowej, przed 17.00 byliśmy pod Spodkiem. Po drodze świtała mi tylko jedna myśl-za chwilę spotkam się z Pedofilami, zobaczę Green Day'a na żywo i wybawię się jak nigdy. Nie myliłam się:)
2. Oczekiwanie
Jak już pisałam, ok.17 parkowaliśmy już koło celu całej podróży (Spodka) i cała w skowronkach wziełam tatę na 'zwiady':P Miałam tylko się rozejrzeć i zaraz zadzwonić po dziewczyny,a tu patrzę stoją 3 wariatki, a jedna z nich mi macha (pozdro Vana,Alex i Nancy :P) Po krótkim przywitaniu jakby nieświadoma tego co tu robię oddałam się słuchaniu o przygodach w tramwaju (pozdrawiamy pana pedofila), oglądaniu sobie ludzi i staniu w 'kolejce' przed drzwiami do Spodka. Cóż, chyba ok. 18.15 przyszli jakże mili panowie ochroniarze i kazali się wszystkim cofnąć (przez co prawie spod samych drzwi wyladowałyśmy na schodach..) Te przepychanki trwały z 15 min,bo musieli ustawić dupne barierki (cholera jakby tego wcześniej nie mogli zrobić). No wiec jak już pisałam wylądowałysmy przed schodami, a za nami stały chłopaki,którzy najwidoczniej nie przyszli na koncert tylko pochlać. Stojąc tam z pół godziny i obmyślając sposoby wepchnięcia się w tłum,byłyśmy wielokrotie wkurzane przez owych chłopaków,lecz kiedy o 19.00 zaczął się młyn z powodu wpuszczania, bardzo mi pomogli wejść:) (pozdrawiam tego chłopaka ubranego w czarną koszulę-uratował mi życie przed zmiażdżaniem na bramce:P aa i pomógł mi bluzę wyciągnąć) Po skasowaniu biletu przez pana ochroniarza, krótkiej rewizji i czekaniu na resztę dziewczyn pobiegłyśmy oddać rzeczy do szatni. A potem na schody do góry szukac wejścia na płytę. Bieeegłyyśmy chyba z pół Spodka,aż postanowiłyśmy spytać kolejnego ochroniarza stojącego przed jakimś wejściem,gdzie się wchodzi na płytę. Jak się na szczęście okazało,to było właśnie to wejście:)
3. Na płycie
Miałyśmy dobre miejsca,blisko sceny, w 3 rzędzie,na przeciwko mikrofonu Mike'a. Zagrała Bohema. Trochę tylko skakałam-w myśl oszczędzania sił przed 2godzinną zabawą z GD. Jak się okazało bardzo słusznie zrobiłam. Bohema grała pół godziny,potem 40min. przerwa. Robił się coraz większy ścisk i młyn,przez co zostałyśmy trochę zepchnięte.Alex z Nancy poszły po picie. A ja z Vaną patrzyłyśmy jak techniczni wszystko przygotowują. A dziewczyn jak nie było,tak nie ma. Niestety był za duży tłum,żeby się z nimi odnaleźć:/ Zostałam z Vaną:)
Najpierw wyszedł na scenę różowy królik (heh,ludzie skandujący duracel! duracel!). Wypił 2 piwa,poskakał, pomachał, rozgrzał publikę i..zszedł. Emocje z każdą chwilą wzrastały, wszyscy krzyczeli: GREEN DAY! GREEN DAY! GREEN DAY! ...

cdn.

recepturka : :